Ulica Fryderyka Chopina

Położenie
Ul.F.Chopina przebiega od al.Ujazdowskich do u.Mokotowskiej.
Pochodzenie nazwy
Fryderyk Chopin (1810-1849)
Kompozytor polski, pianista. W twórczości swojej nawiązywał do muzyki ludowej. Patriotyczny charakter jego utworów miał doniosłe znaczenie w czasie walk o niepodległość. Urodzony w Żelazowej Woli na Mazowszu, z Warszawą był związany od wczesnego dzieciństwa. Kształcił się w Szkole Głównej Muzyki pod kierunkiem J. Elsnera. W Warszawie powstały jego najwcześniejsze utwory i odbywały się pierwsze koncerty. W 1830 osiedlił się w Paryżu. Tam zmarł i został pochowany na cmentarzu Pere Lachaise. Tworzył głównie kompozycje fortepianowe z orkiestrą - 2 koncerty, "Rondo a la Krakowiak", "Wariacje na temat Mozarta"; solowe - sonaty, fantazje, preludia, polonezy, mazurki, walce nokturny, ballady scherza, impromptus, ; pieśni solowe. W Warszawie od 1927 odbywają się co 5 lat międzynarodowe konkursy dla młodych pianistów. Działa Towarzystwo im. F. Chopina (siedziba w pałacu Ostrogskich na Tamce), które zgromadziło znaczne zbiory muzealne, archiwalne i biblioteczne. Latem pod pomnikiem Chopina w Łazienkach, dłuta W. Szymanowskiego, organizowane są niedzielne koncerty. Serce kompozytora spoczywa w kościele Św. Krzyża w Warszawie.
źródło: „Słownik patronów ulic Warszawy" pod redakcją S.Ciepłowskiego - Muzeum Historyczne m.st. Warszawy i Wydawnictwo DiG
Nieco historii
Stegny albo Torwar natychmiast kojarzą się z łyżwami. Z Doliną Szwajcarską jest trochę inaczej.
Trudno dziś o niej myśleć jak o ślizgawce. Zwłaszcza że nawet w XIX wieku znana była bardziej jako letni salon Warszawy. Od czasu do czasu wypadało się tam wtedy pokazać na koncercie. I wcale nie po to, by już przy wejściu oszołomić wszystkich najnowszą kreacją prosto z Paryża. Melomanów jak magnes przyciągała do Dolinki m.in. popularna orkiestra Biłsego - w największej wówczas stołecznej sali koncertowej całymi latami słuchano jej z uwielbieniem.
Dzisiaj Dolinę Szwajcarską znają głównie starsi warszawiacy i mieszkańcy najbliższych okolic ulicy Chopina. Przy niej to właśnie Dolinka tworzy w ziemi pokaźnych rozmiarów lej.
Oto pamiątka po księżach bazylianach i ich cegielni - tutaj kopano glinę. Z gruntów Jazdowa król Stanisław Poniatowski wydzielił braciszkom sporą działkę (współcześnie sięgałaby wzdłuż Alej Ujazdowskich od Pięknej aż po aleję Róż), na której mieli sobie zbudować kościół, zaś ambitnej młodzieży przyklasztorną szkołę. Roboty ruszyły z wielkim impetem i równie szybko stanęły w miejscu - okazało się, że na kontynuowanie prac nie ma pieniędzy.
Następca bazylianów - Stanisław Sterzyński - wykorzystał materiały pozostawione przez zakon na budowę pałacu. Kapitan Sterzyński, człowiek światowy, wojażując po Europie, zawadził o Szwajcarię. Tam wpadły mu w oko charakterystyczne altanki, które zapragnął mieć w otaczającym swoją rezydencję ogrodzie. Wkrótce otworzył go dla warszawiaków, a ci nadali temu miejscu nazwę: Dolina Szwajcarska. Czegóż tam nie widziano przez cały XIX wiek? Oprócz wspomnianej sali koncertowej - także tor wrotkowy, który zimą krył się w zadaszonej hali, latem zaś przenosił się do ogrodu. Na kortach grano również w Dolinie w tenisa. Nie można też zapomnieć o tutejszym cyrku, gdzie warszawiacy zaśmiewali się z dowcipów klowna Tantiego o znienawidzonym policmajstrze von Gresserze. Ten ostatni dość szybko przepędził jednak kawalarza z jego całym cyrkiem na cztery wiatry.
No i wreszcie ślizgawka urządzana przez Warszawskie Towarzystwo Łyżwiarskie. Latem miało ambicje zapraszać znane orkiestry, ale łyżwiarze robili to chyba z dość małym wyczuciem, skoro warszawska prasa krytykowała ich za rugowanie z Dolinki muzyków, do których wszyscy się przyzwyczaili.
W latach międzywojennych Dolinkę zaczęło otaczać coraz więcej budowli. Stawiano je wzdłuż (wytyczonej jeszcze pod koniec ubiegłego stulecia) ulicy Szopena - „Chopina" zaczęto pisać dopiero po wojnie. Wtedy też powstała koncepcja, by zamienić tę okolicę w dzielnicę ambasad. Pierwsze, zbudowane jeszcze przed drugą wojną światową było poselstwo czechosłowackie. Po wojnie dołączyły kolejne ambasady: Norwegii, Węgier, Rumunii, Finlandii i Jugosławii. W latach 40. nie wypadało pytać, czy do tego towarzystwa pasuje siedziba komitetu wojewódzkiego PZPR.
Mieścił się w zbudowanym w rekordowym tempie (siedem miesięcy) gmachu na rogu Chopina i Alej. „Imponował wówczas - pisała »Stolica« w latach 80. - wyglądem i rozmiarem". Nie imponowali za to odwiedzający budynek przybysze. Architekt Zygmunt Stępniewski tak opisywał jednego z nich: „W kilka dni po przekazaniu Doliny Szwajcarskiej miastu jeden ze znajomych zobaczył tam kiedyś wczesnym rankiem pana, który wyjął z małej walizeczki przybory do golenia oraz śniadanie. Starannie się ogolił, a następnie wypił kawę i zjadł kanapki. Było to nieoczekiwane wykorzystanie Doliny przez rodaka będącego zapewne »na delegacji«".
źródło: "Warszawa i jej ulice. O pochodzeniu nazw" - Jarosław Osowski i Oficyna Wydawnicza "Mówią wieki"




